Menu główne

 

Nasz organizm ma niesamowite umiejętności regeneracyjne
i potrafi sam siebie leczyć.

Najważniejsze to nie zakłócać jego naturalnych procesów biologicznych. Niestety, zła dieta skoncentrowana szczególnie 
na spożywaniu wysoko przetworzonych 
produktów, 
naszpicowanych konserwantami i chemią, niezdrowy tryb życia 
oraz nieuporządkowane emocje, sprawiają, że nasz organizm ma mocno utrudnione zadanie. 

 

 

Nasz organizm ma niesamowite umiejętności regeneracyjne i potrafi sam siebie leczyć. Najważniejsze to nie zakłócać jego naturalnych procesów biologicznych. Niestety, zła dieta skoncentrowana szczególnie na spożywaniu wysoko przetworzonych produktów, naszpicowanych konserwantami i chemią, niezdrowy tryb życia oraz nieuporządkowane emocje, sprawiają, że nasz organizm ma mocno utrudnione zadanie.

Naszymi wrogami stają się również namnożone na potęgę grzyby, zatruwające toksyny oraz pasożyty. Na grzyby i pasożyty zbawienna może okazać się kuracja Antykontaminem, o czym postaram się jeszcze napisać na blogu. Dziś przybliżę problem toksyn i kuracji detoksykującej testowanej przeze mnie.

Skąd się biorą toksyny? Obecne są one w powietrzu, glebie, wodzie i żywności. Dostają się do naszych organizmów poprzez płuca, skórę oraz układ pokarmowy. Dodatkowym źródłem toksyn mogą być używki, lekarstwa, chemia zawarta w kosmetykach i środkach czystości, stres oraz nadmiar białka i tłuszczu. I tu dodatkowym problemem staje się nadprodukcja śluzu. Oczywiście jesteśmy tak stworzeni, aby radzić sobie z ich wydalaniem, ale... do pewnego stopnia! Często wchłaniamy więcej, niż jesteśmy w stanie usunąć. Efektem tego stanu może być przemęczenie, bóle głowy, bóle jelit, żołądka, wzdęcia jamy brzusznej, zły nastrój, brak koncentracji, choroby skóry, w tym alergie i egzemy, ogólne obniżenie odporności i co za tym idzie, częste łapanie infekcji.

Jak usunąć toksyny z organizmu? Najprostszą, najbardziej skuteczną, ale i najbardziej kontrowersyjną metodą jest głodówka. Brzmi odstraszająco, a jednak, ma cudownie właściwości lecznicze. To świadome odmówienie sobie przyjmowania produktów żywnościowych, które prowadzi do samooczyszczenia i poprawy metabolizmu. Post jest znany od wieków! Zauważcie, że gdy jesteśmy chorzy nasz organizm naturalnie wycisza potrzebę żywienia. To tylko my na siłę naruszamy jego reakcje "wmuszając" w chorego pokarmy. Oczywiście rodzajów detoksykacji jest kilka i różny jest również czas ich trwania. Niektórzy odstawiają zupełnie pokarmy, inni dopuszczają napoje (wodę i herbatki ziołowe), jeszcze inni proponują dietę warzywno-owocową. Wybór formy pozostawiam Wam, po głębszej lekturze poszczególnych opcji. Wszystko zależy również od tego, co podpowiada Wam organizm, oraz jaki jest Wasz stan zdrowia.

Co ja wybrałam? Ja postanowiłam swoją pierwszą kurację oczyszczającą przeprowadzić wraz z napojem Neera. Jest to pokarm płynny, skomponowany w Szwajcarii, z połączenia czystego klonu Ptasie Oko z syropami z palm Arenga, Kitul, Palmyra, Nipah i palm kokosowych. Do jego produkcji stosuje się tylko najczystszy sok z wyselekcjonowanych drzew rosnących w naturalnym, czystym środkowisku. Bogaty w minerały i substancje odżywcze syrop, pozwala w bezpieczny sposób przejść proces oczyszczania organizmu. Do kuracji niezbędne są również cytryny i pieprz cayenne, które są nieocenione w rozpuszczaniu nagromadzonego śluzu.

Jak długo trwa kuracja? Detoksykację napojem Neera można przeprowadzić w trzech przedziałach czasowych. 1-3 dni, w czasie których odciąża się nasz organizm, usuwają toksyny i wspomaga metabolizm. 5-7 dni, kiedy następuje głębokie wewnątrzkomórkowe oczyszczenie z toksyn, a dla osób z nadwagą spadek wagi, oraz 10 dni, kiedy następuje głębokie oczyszczanie i odmłodzenie organizmu, trwałe efekty oraz spadek wagi przy nadwadze o ok. 4-7 kg.

 

Producent proponuje również dwie inne wersje - hiszpańską, gdzie kuracja trwa kilka tygodni, ale tylko jeden posiłek dziennie zastępujemy Neerą i wstrzymujemy się od spożywania słodyczy, mięsa, nabiału, produktów z białej mąki, kawy i alkoholu, oraz program mistrzowski, który polega na regularnym stosowaniu kuracji krótkich i 10-dniowych dwa razy do roku. Pamiętajcie, że takie wykluczenia produktów powinno się zrobić przy każdym z wybranych programów na kilka dni przed kuracją i po jej zakończeniu, aby organizm bez większego szoku wrócił do normalnej pracy. Ja osobiście polecam te zalecenia na stałe wprowadzić do swojego jadłospisu.

Jak spożywamy? Na jedną szklankę przegotowanej wody (moja była jeszcze odfiltrowana) przypadają dwie łyżki stołowe syropu, dwie łyżki stołowe soku z świeżo wyciśniętej cytryny i malutka szczypta pieprzu cayenne. W zależności od pory roku warto dostosować temperaturę spożywanego napoju. Ja jestem zawsze zmarznięta, więc piłam na ciepło.

Moje spostrzeżenia. Jako, że stosowałam detoksykację pierwszy raz w życiu, wybrałam wersję optymalną dla mnie, czyli program 5 dni. Podczas jego trwania faktycznie nie odczuwałam głodu i nie miałam spadków energii i siły. Drugiego dnia odrobinę pobolewała mnie głowa, zapewne w procesie uwalniania toksyn. Czwartego dnia nastąpiło oczyszczanie stawów z nadmiaru śluzu i kilka godzin odczuwałam "reumatyczny" ból. Niedogodności? Bardziej natury psychicznej. Po prostu wszystko pachniało mi sto razy bardziej niż zazwyczaj i kusiło, kiedy jednak bądź co bądź, każdego dnia gotowałam obiady dla B. Miałam też wielką chęć na zjedzenie czegoś mniej monotonnego, ale jednak przynajmniej czymś mogłam zagłuszyć głód. Gorszym utrudnieniem dla mnie było to, że nie jestem fanką słodkiego smaku, a syrop ma właśnie taki smak, mimo złamania go cytryną i cayenne. Idealna dieta dla łasuchów!

Uwagi. Podczas kuracji warto wspomagać proces poprzez stosowanie lewatyw, picie dużej ilości czystej wody, ziołowych herbatek przeczyszczających (raz dziennie) lub gorzkiej soli (1 łyżeczka na szklankę wody raz dziennie).

Efekty. Minęły dopiero 3 dni od kuracji, ale czuję się naprawdę dobrze. Przede wszystkim minął dyskomfort, który odczuwałam w żołądku przed zastosowaniem kuracji. Dla mnie dodatkowym plusem jest to, że mój organizm regularnie upomina się o jedzenie, co przedtem było nie do pomyślenia, więc w rezultacie jadłam obficie dwa razy dziennie i wcale mi to nie służyło. Teraz jem kilka, mniejszych posiłków/przekąsek bez przymuszania się do tego. Z tego co czytałam dieta ta ma takie właściwości, że organizm sam się reguluje - czyli jeśli jadłaś za mało, będzie dopominał się o jedzenie, jeśli jadłaś za dużo, łaknęłaś słodyczy - przestaniesz to odczuwać. Aaa i o dziwo od kilku dni nie jest mi tak zimno, jak do tej pory! Polecam każdemu przetestować na sobie. Mój syrop Neera znalazłam w najlepszej cenie na stronie sklepu - Przystanek zdrowia i urody.