Menu główne

Testy! Testy!

I to nie byle jakie, bo sytuacja jest poważna - wychodzę za mąż!

 

 

Mam dziś dla Was test kosmetyków mineralnych marki Lily Lolo. Testy powstały z pomocą świetnej wizażystki Ani z Ana Beauty Art. Jestem chyba najlepszym królikiem doświadczalnym do takich celów. Moja skóra nie cierpi podkładów, fluidów i pudrów. Wystrzegam się ich jak ognia. Przychodzi jednak taki moment w życiu, że fajnie by było zakryć niedoskonałości skóry i na własnym ślubie wyglądać olśniewająco, dlatego postanowiłam poszukać kompromisu. 

Kosmetyki Lily Lolo, jak zapewnia producent, nie zawierają: nanocząsteczek, tlenochlorku bizmutu, sztucznych substancji zapachowych, syntetycznych barwników, substancji ropopochodnych, oraz parabenów i są w 100% mineralne, dzięki czemu są bardzo delikatne dla skóry. Poczytałam w Internecie opinie na ich temat i wiele osób narzeka na efekty, ale jak wynika z komentarzy, głównie z nieumiejętności ich nakładania. Przed ich użyciem należy doinformować się w kwestii aplikacji, gdyż przyzwyczajeni do tradycyjnych metod możemy nie osiągnąć oczekiwanych rezultatów. 

Podkłady Lily Lolo występują w jednej formule i nie mają podziału na podkład matujący, nawilżający itp. dlatego są odpowiednie do każdego rodzaju skóry. Jak w przypadku każdego pokładu należy pamiętać, aby aplikować go na dobrze nawilżoną skórę. Podobno jest kilka metod nakładania, ale najbardziej niezawodnym jest aplikacja na sucho. Producent poleca specjalny pędzel kabuki, ale nam udało się wykonać krycie innym pędzlem do makijażu o zbliżonym kształcie. Kosmetyk nakładamy wykonując koliste ruchy, czynność powtarzając aż do uzyskania oczekiwanego efektu. W przypadku skóry suchej, naczynkowej i wrażliwej lepiej jest wykonywać krótkie, posuwiste ruchy z góry na dół lub "stemplować" skórę pędzlem, ale wtedy intensywność krycia jest mocniejsza, co należy brać pod uwagę przy powtarzaniu czynności. Najlepiej wysypać trochę produktu na zakrętkę i wmasować produkt w pędzel, aż proszek zupełnie zniknie zarówno z zakrętki jak i z pędzla. Warto opukać brzegiem pędzla o pokrywkę, a następnie podstawą pędzla o płaską powierzchnię, aby puder osadził się głębiej we włosiu i niepotrzebnie nie pylił. Powoli, wartstwa po warstwie tworzymy powłokę. Producent poleca gotowy makijaż spryskać hydrolatem lub mgiełką nawilżającą. Po 30-40 min. skóra zaczyna produkować sebum i podkład idealnie scala się. 

Poniżej zestaw kosmetyków Lily Lolo, które wykorzystałyśmy do stworzenia makijażu ślubnego. Ze względu na brak pożądanych kolorów w ich ofercie, dodałyśmy cienie innej firmy. 

 

Pierwsze testowanie wykonałyśmy podczas makijażu próbnego. W naszym zestawie znalazły się: 

Blondie Mineralny podkład SPF 15
Translucent Silk Mineralny puder sypki
Barely Beige Mineralny korektor
Pink Champagne Mineralne cienie do powiek
Sidewalk Mineralne cienie do powiek
Black Naturalna kredka do oczu
Eye Primer Naturalna baza pod cienie

Ania oceniła produkt: "Największym moim zaskoczeniem był korektor mineralny Lily Lolo BARELY BEIGE. Nie wierzyłam, że będzie w stanie pokryć niedoskonałości skóry klientki, a tu WOW! Totalne zaskoczenie! Świetnie się sprawdził!"

Opinia wizażystki: "Podkład w sypkiej formie, łatwy w nakładaniu, przyjemny dla skóry. Ładnie kryje i to my decydujemy jaką intensywność chcemy osiągnąć. Duży plus za to, iż podkład zawiera naturalny filtr UV SPF 15."

Ocena wizażystki: "Produkt, który zrobił na mnie najmniejsze wrażenie, co nie oznacza, że jest to produkt zły. Baza spełnia swoje zadanie. Żółty odcień dodatkowo fajnie niweluje zaczerwienienia. Choć konsystencja jest kremowa, to baza trochę ciężko się rozprowadza. Tym bardziej u osób, które mają bardzo wrażliwe oczy."

Ja natomiast bardzo Eye Primer lubię i często stosuję, ponieważ fajnie wyrównuje powiekę i lekko ją rozjaśnia. 

Jeśli chodzi o cienie to rozświetlenie wewnętrznej powieki oraz różowy kolor uzyskałyśmy przy pomocy cieni innej firmy. Za to Pink Champagne posłużył do zblendowania przejścia między intenstywnym różem, a rozświetlaczem. Sidewalk użyła Ania do stworzenia ciemnego kącika zewnętrznego oraz podkreślenia dolnej powieki. Sama oceniła produkt tak: "Sypkie cienie, które się nie osypują i nie rolują. Łatwe w nakładaniu. Jak dla mnie pigmentacja trochę za słaba, ale jeśli ktoś lubi delikatniejsze oko, to te cienie jak najbardziej się do tego nadają."

Kocie oko zostało wykonane za pomocą eyelinera w żelu, natomiast kredka z zestawu Lily Lolo posłużyła w celu wizualnego zagęszczenia rzęs górnej powieki. Dla wizażyski kredka jest "miękka, o intensywnym kolorze. Idealna do rozcierania pod cienie do powiek. Mały minus za to, że przy użyciu na górnej linii rzęs odbija się na dolnej linii wodnej."

W celu wykończenia makijażu i zmatowienia skóry Ania użyła mineralny puder sypki Lily Lolo Translucent Silk. Jej odczucia względem kosmetyku: "Kolejny produkt, który zdecydowanie zasługuje na uwagę. Łatwy w nakładaniu pomimo swojej sypkiej formy. Nie obciąża skóry, jest lekki i nie zatyka porów."

A oto efekt końcowy...

Dwa tygodnie później nadszedł Wielki Dzień i Ania z Ana Beauty Art powtórzyła makijaż. Miał on przejść próbę ogniową. Cudowny, słoneczny dzień, temperatura powyżej 30 stopni, a przyjęcie w plenerze. Czy makijaż dał radę? Dał! Cały dzień wyglądał pięknie, a skóra mimo tropikalnej pogody była ładnie zmatowiona. Moja niechęć do nakładania czegokolwiek na twarz, z kosmetykami mineralnymi była odrobinę mniejsza ;) Nie czułam, że jestem czymś wysmarowana, bo kosmetyki Lily Lolo ładnie stopiły się ze skórą. Polecam!