Menu główne

Są takie miejsca, które zatrzymują Cię w pół kroku. Wystawiają Cię na próbę jednocześnie uzmysławiając, że nie zawsze chodzi o Ciebie.

 

Ten poranek w "Promyku" był dla mnie zupełnie wyjątkowy. Dlaczego? Bo takie miejsce jak to, zatrzymuje Cię w pół kroku. Pośród tej całej codziennej bieganiny nagle stajesz sam ze sobą, ze swoimi odczuciami i reakcjami. Kiedy poznałam tą wspaniałą grupę dzieciaków pomyślałam sobie, że nie wiem czy potrafię je odpowiednio uszanować z całą ich wyjątkowością i że nie wiem jak mam z nimi być, żeby nie naruszyć ich granic. Chciałam pozwolić sobie na to, żeby po prostu być. One mnie nie przerażały, tylko topiły moje serce. Wzruszały i kazały się zatrzymać. Zapomnieć o tym, że tam za oknem biegnie coś co nazywamy codziennością, w której ciągle na wszystko brakuje czasu. Nawet jeśli nie zawsze je rozumiałam to czułam, że komunikują się ze mną, każde na swój sposób i to był zaszczyt, bo przecież byłam tam intruzem. Pojawiłam się z aparatem w ręku i być może zaburzyłam ich codzienność, niemniej jednak pozwoliły mi krótką chwilę ze sobą pobyć, pokazały mi część ich świata i podarowały coś niewidocznego. Coś co zostało w moim sercu.

"Promyk" to terapeutyczny punkt przedszkolny opiekujący się dziećmi z różnymi zaburzeniami rozwoju. Terapeuci pracują z dziećmi w małych grupach oraz indywidualnie, zajmując się nimi holistycznie i z wielką troską. W swoim programie wykorzystują szereg metod, specjalistyczną wiedzę i terapeutyczne wyposażenie. Dlaczego zdecydowałam się o nich napisać? Ponieważ uważam, że miejsca, gdzie dzieci są szczęśliwe należy promować!