Menu główne

Kulinarne spotkania ludzi poszukujących nowych smaków to jest to!

 

Trochę mi zeszło z przygotowaniem tego artykułu, ale jak to u mnie, każdy dzień przesycony jest pracą, nowymi doświadczeniami i czasami trudno mi znaleźć czas, na stworzenie nowego posta. Niemniej jednak, chciałam się z Wami podzielić moimi emocjami na temat Food Fest, tym bardziej, że organizatorzy już planują kolejną edycję, a ja chciałam Was zachęcić do udziału w takich eventach. Impreza odbyła się we wnętrzach Szybu Wilsona w Katowicach i zgromadziła naprawdę wielu wystawców z branży kulinarnej. Co mnie szczególnie ucieszyło, paleta smaków była naprawdę szeroka i każdy od mięsożercy, po weganina, mógł coś dla siebie znaleźć. Dodatkowo miałam okazję podegustować kilka produktów lokalnych i ekologicznych, czym też zachwyca mnie Śląsk. Pisałam Wam już kiedyś o BioBazarze - tutaj i polecam odwiedzanie takich miejsc. Ciągle podjadając różne degustacyjne przekąski, ograniczyłam sobie mocno, możliwość zjedzenia większej ilości dań, ale że byłam z rodziną to każdy z nas coś zamówił i mogłam chociaż po kęsie posmakować nowych smaków. Sama zamówiłam pierogi wegańskie, których farsz okazał się dla mnie jednak zbyt imbirowy, co nie znaczy że nie zjadłam do końca. Od siostry spróbowałam bezmięsnej lasagne, a od męża roślinnego burgera od Mihiderki, po czym wróciłam do nich po wegański serniczek. Moja mama, nieśmiało stawiająca kroki w świecie kuchni roślinnej, przywiozła sobie roślinny smalczyk. Podczas festiwalu organizatorzy zapewnili również część edukacyjno-rozrywkową i można było posłuchać wykładów oraz prezentacji na temat zdrowej żywności. Poniżej jak zawsze fotorelacja, bo czymże byłaby moja paplanina bez wizualnej oprawy ;)