Menu główne

 

10-lecie istnienia zespołu Afromental uwieńczyła trasa koncertowa X-tour. Czego brakuje chłopakom? Mają talent, pasję, energię, wygląd i oddają całe serce na scenie porywając publiczność i "rozsadzając" kluby.

Jakiś czas temu wspominałam Wam, że w listopadzie postawiłam na koncertową rozrywkę. Na początku miesiąca dałam się ponieść niesamowitej magii zespołu LemON, o czym pisałam tutaj. Koniec listopada to nieco mocniejsze uderzenie. Tym razem zrobiłam sobie krakowski, andrzejkowy weekend i szalałam na koncercie Afromental. Co by tu dużo mówić, zespół dał tak energetyczny występ, że klub trząsł się w posadach! Nie było możliwości ustać w miejscu. Koncert był uwieńczeniem dziesięciolecia ich działalności, ale prym wiodły piosenki z nowej płyty "Mental house" i nowy styl chłopaków. Ich muzyka nadal ma charakterystyczny groove i flow wynikający z połączenia soulu, hip-hopu i funku, ale teraz wzbogacona jest o bardzo mocne gitarowe brzmienia w klimacie rapcore'a oraz hard rocka. Da się wyczuć inspiracje takimi zespołami jak Korn, Alice In Chains, Limp Bizkit czy Linkin Park, ale chłopaki w charakterystyczny dla nich sposób, łączą to wszystko w wybuchową mieszankę. I co najlepsze, jak dla mnie, mimo tego, że nigdy nie byłam szczególną fanką takich mocnych, rockowych kawałków, to ich brzmienie jest dla mnie po prostu porażające. Uwielbiam! Koncert wpisuję na listę najlepszych rozrywkowych wydarzeń na jakich byłam. Polecam wszystkim dać się ponieść ich rozwalającej energii. Chłopaki dają z siebie wszystko co najlepsze i to się czuje, że są tam dla wszystkich, którzy kochają muzykę. A zupełnie na marginesie, po koncercie mieliśmy okazję się z nimi spotkać i pogadać. Od razu urzeka w nich sposób bycia i to, jak fajnymi są osobami. Zero gwiazdorzenia! Tak trzymać!

Na zakończenie zostawiam Was z ich muzyką. Wiem, powiedziałam, że płyta jest bardzo mocna, ale jest na niej jedna ballada i właśnie ją poniżej prezentuję, bo została w moim sercu w szczególny sposób. A jeśli jesteście ciekawi pozostałych piosenek polecam płytę "Mental house".

 

 

Dobra, a teraz mały PS. Dwa dni wcześniej byłam również na koncercie Dody. Bardzo byłam ciekawa jej występu, a w związku z tym, że do Polski Południowej zbyt często nie przyjeżdża, postanowiłam skorzystać z okazji. Moje odczucia? Dziewczyna naprawdę ma potencjał, muzykuje z rockowym zespołem, co dodaje jej występom pazura, ale mam wrażenie, że zupełnie się pogubiła w tym kim tak naprawdę jest. Skoncetrowana jest głównie na tym jak wygląda i na podkreślaniu swoich seksualnych atutów. Brakowało mi jakiegoś zaangażowania, czegoś co sprawiło by, że uwierzyłabym jej i muzyce, którą tworzy. I żeby było jasne, zawsze uważałam, że spora część jej piosenek daje tą energię, która może urzekać, ale na koncercie zabrakło mi właśnie jej samej w tych wykonaniach. Daje się również odczuć, że artystka ucieka od własnej twórczości i gra bardzo dużo coverów. Za dużo, jak na spory materiał jaki posiada. Koncert skoncentrowany był wokół starych "wycierusów", czyli piosenek granych, zawsze i wszędzie. A może warto by było włączyć do występu kilka utworów, które nadały by całości jakiegoś charakteru, np. tych z ostatniego albumu "7 pokus głównych".