Menu główne

Od 6 do 26 listopada w Krakowie w Galerii Bunkier Sztuki, miejsce miała wystawa World Photo Press 2014.

W tym roku do konkursu przystąpiło 5.754 fotografów ze 132 krajów.

Nadesłano łącznie 98.671 zdjęć konkursowych.

 

 

Od 6 do 26 listopada w Krakowie w Galerii Bunkier Sztuki, miejsce miała wystawa World Photo Press 2014. Udało mi się wziąć udział w tym wydarzeniu i mam trochę sprzecznych uczuć w sobie. Z jednej strony wiele, naprawdę świetnych zdjęć, z drugiej, jak zawsze w tym temacie, wewnętrzne sprzeczności odnośnie przekraczania granic moralnych w fotografii reportażowej. Oczywiście celem nadrzędnym tego rodzaju fotografii jest informowanie świata i opinii publicznej, o tym z jakimi problemami borykają się ludzie, natura czy środowisko. Jednak oglądając niektóre zdjęcia miałam w sobie poczucie pewnego niepokoju. Nie wiedziałam czy podziwiać autorów zdjęć, czy analizować jak bardzo trzeba w ich zawodzie odciąć się emocjonalnie i zdynstansować się do tego, co oczy widzą. Dodatkowo, jak czasami wiele trzeba zaryzykować dla jednego zdjęcia.

World Press Photo to niezależna organizacja niedochodowa, która działa od 1955 roku. Sama wystawa World Press Photo jest dotowana przez Holenderską Loterię Kodów Pocztowych oraz sponsorowana na całym świecie przez firmę Canon. W tym roku do konkursu przystąpiło 5.754 fotografów ze 132 krajów. Nadesłano łącznie 98.671 zdjęć konkursowych. Jeśli jesteście ciekawi zwycięskich zdjęć to odsyłam tutaj. U mnie maleńki podgląd części tematów i kilka ilustracji z telefonu komórkowego.

 

Ocena zdjęć na pewno stanowiła dla jury wielkie wyzwanie. Sam przewodniczący, Gary Knight, powiedział: "(...)Zapytałem członków jury, czy ich zdaniem powinna istnieć jakaś hierarchia kwestii przy przyznawaniu nagród World Press Photo, a jeśli tak to jak powinna ona wyglądać.(...)Czy jakiś problem czy zdarzenie zasługuje na to, by zwyciężyć w konkursie fotograficznym, jeśli zdjęcie zostało źle wykonane? Czy też powinno zwyciężyć, jeśli jest również dobrze sfotografowane jak kwestia, którą jurorzy uznają za mniej istotną? Jak porównywać pogwałcenie praw człowieka względem jednostki z tym, co dotyka szerszą grupę ludzi? Czy wojna w Afryce lub na Bliskim Wschodzie jest ważniejsza niż to, co dzieje się w małej wsi w Azji Południowej, w którą uderzyły fale gwałtownego przypływu? Jeśli zacznie się przyznawać nagrody za ważkość kwestii, wkracza się na niepewny grunt moralny i filozoficzny, gdzie szanse powodzenia są mniejsze, niż kiedy staramy się nagrodzić dobrą fotografię - która była w istocie jedyną rzeczą, jaką staraliśmy się oceniać. Uznaliśmy, że poddajemy ocenie fotografię problemów i zdarzeń, a nie problemy i zdarzenia same w sobie.(...)Zarówno estetyka, jak i wartość reporterska były istotnymi czynnikami oceny. Dotyczyło to również zdolności fotografa do przykucia uwagi widza na dłuższą chwilę. Podobały nam się zdjęcia, które były zaczątkiem dialogu z widzem, a nie jego zakończeniem, a także te obrazy, które prowokowały do myślenia o tym, co przedstawiały, podczas gdy osoba fotografa pozostawała na uboczu. Zwracaliśmy uwagę na prace, które mogą sprawić, że w dziedzinie tej dokona się postęp, oraz te, które nie były obarczone ciężarem historycznego odniesienia. Nagradzaliśmy prace, które zamiast utrwalać stereotypy, zadawały im kłam, nie wyróżnialiśmy natomiast fotografii, które naszym zdaniem już widzieliśmy.(...)"

Jakie problemy były poruszane na tegorocznych fotografiach? Zwycięskie zdjęcie należy do Johna Stanmeyer'a i ukazuje afrykańskich imigrantów nocą na brzegu miasta Djibouti. Unoszą oni telefony komórkowe próbując złapać tańszy sygnał z sąsiedniej Somalii i tym samym skontaktować się z rodzinami znajdującymi się za granicą. Djibouti jest miejscem przystanku dla migrantów uciekających w poszukiwaniu lepszego życia z Somalii i Etiopii. Zdjęcie zostało wykonane dla National Geographic i zwyciężyło również w kategorii Problemy Współczesne. Obok zdjęcie Alessandro Penso pokazujące problem Bułgarii, której brakuje środków na zapewnienie uchodźcom z Syrii mieszkań, ogrzewania, ciepłej wody, pożywienia czy opieki zdrowotnej.

Bardzo rozpoznawalnym zdjęciem jest praca Brenta Stirton'a, która pokazuje problem niewidomych albinosów z Bengalu Zachodniego w Indiach. Obok kobieta, która nie zdążyła złożyć hołdu zmarłemu Nelsonowi Mandeli. Trumna została wystawiona na widok publiczny na trzy dni, a w kolejce ustawiło się sto tysięcy osób.

Poniżej seria zdjęć opowiadająca o katastrofie w Bangladeszu, w której runął ośmiopiętrowy budynek grzebiąc 1100 osób. Budynek zaprojektowany został na sześć pięter, jako biurowiec z pomieszczeniami handlowymi, a dodatkowe piętra dobudowano później ze względu na ulokowanie w nim pięciu fabryk odzieżowych wraz z ciężkimi maszynami. Dzień wcześniej pojawiły się pęknięcia, ale robotnikom kazano wrócić do pracy.

Poniżej seria "portrety pozowane" - kulturyści ze swoimi mamami, oraz 16-letnia Brytyjka, której wszczepiono balon żołądkowy, aby mogła zrzucić wagę. Zdjęcie ma zwrócić uwagę na problem otyłości, na którą cierpi 28% angielskich dzieci w wieku od 2 do 15 lat.

Poniżej czarno-biała seria zdjęć pokazująca traktowanie osób psychicznie chorych w krajach Afryki.

Następnie zdjęcie naszego rodaka - Kacpra Kowalskiego. Uzmysławia ono, że spojrzenie z poziomu gruntu nie jest w stanie zilustrować wpływu przemysłu na środowisko. Dopiero widok z powietrza pokazuje, jak ścieki przemysłowe z elektrowni, kopalni i fabryk chemicznych przenikają do polskiego krajobrazu.

Po prawej stronie seria zdjęć z Demokratycznej Republiki Konga. Nakreśla ona temat nieakceptacji społecznej środowiska homoseksualnego, kończącej się często aktami przemocy i dyskryminacji. Do parlamentu wniesiono projekt ustawy o uznanie relacji homoseksualnych za przestępstwo.

Kolejny cykl katastroficzny - skutki tajfunu Haiyan w centrum Filipin.

 

Poniżej wyjątkowy zestaw fotografii. Pokazuje jak w Transylwanii oraz w odległych regionach Rumunii ludzie w tradycyjny sposób uprawiają rolę na małą skalę. Plony z tamtejszych gospodarstw zaliczają się do najniższych w Europie, ale jednocześnie gospodarstwa te należą do czołówki pod względem samowystarczalności. Brak środków i nieufność do nowoczesnych metod sprawia, że ich uprawy pozbawione są sztucznych nawozów i chemii. Niskie zarobki sprawiają, że mieszkańcy tych rejonów zmuszeni są do częściowej migracji do miasta, za dodatkową pracą. Autor zwraca uwagę również na to, że przystąpienie Rumunii do Uni Europejskiej zagraża tradycyjnemu stylowi życia, ponieważ rolnicy nie są w stanie konkurować z importem z Unii, a nie kwalifikują się do dotacji unijnych.

Po lewej stronie zdjęcie z Norylska na północy Rosji. To jedno z dziesięcu najbardziej zanieczyszczonych miast świata. Mieszkanie tam jest również bardzo trudne ze względu na ciężkie warunki atmosferyczne - w zimie, która trwa około 270 dni w roku temperatura spada do -50 stopni. Obok dziewczynka z domu dziecka w Warszawie. Zdjęcie Macieja Nobrdalika. Dziewczynka jest w sierocińcu ze swoimi czterema braćmi, po tym jak jej mama została skazana na odbycie kary więzienia, a sąd uznał, że ojciec nie będzie odpowiednim opiekunem dla dzieci.

Spore miejsce w wystawie zajmują zdjęcia sportowe, ale i ludzkie dramaty w sporcie. Poniżej portret Nadji Casadei, która zdążyła wziąć udział w mistrzostwach Europy i świata, kiedy zdiagnozowano u niej chłoniaka. Siedmioboistka mimo choroby nie przerwała treningów i nawet w trakcie chemioterapii trzymała się sportowego reżimu oraz nie traciła ducha walki.

 

Niezwykle interesujący cykl zdjęć przyrodniczych wraz z informacjami na temat zwierząt. Bohaterami są małpy Bonobo, które są naszymi najbliższymi żyjącymi "krewnymi" oraz kuguary.

Kolejne dwa zdjęcia to para nudystów oraz zupełnia inna historia. W domu Niemki Barbary Janssen mieszka 250 zwierząt. Wszystkie psy są sterylizowane i otaczane opieką weterynaryjną na jej koszt. Opiekunka nie pozwala na uśpienie żadnego z nich.

Kolejna czarno-biała seria, w której bohaterkami są dwie siostry Hannah i Alena, które mieszkają w maleńkiej, odizolowanej wsi w Austrii, w pobliżu granicy z Czechami. Zdjęcia pokazują wspólny czas razem - beztroskie życie i zabawy w plenerze.

I na zakończenie kolekcja zdjęć ludzi, którzy zdecydowali się wycofać z konwencjonalnego społeczeństwa i żyć jak pustelnicy w otoczeniu natury.

Oczywiście tematów zdjęć było o wiele więcej. Wojny, przemoc, akty terrorystyczne i porachunki gangów, co postanowiłam Wam oszczędzić. Chciałam Was natomiast zainteresować wystawą i zachęcić w przyszłym roku do obejrzenia World Press Photo 2015