Menu główne

Są takie dni w życiu każdej kobiety, że kusi ją do słodkiego. Jak nie jadam w ogóle tych trans słodyczy, tak dziś wołały na mnie desperacko z półek sklepowych. Postanowiłam być silna tylko w połowie, czyli nie kupować tych gotowych, ale wrócić do domu i na szybkiego coś upiec. Ok, znacie moje kucharzenie... Wrzucam co popadnie i mam nadzieję, że się uda. Wyszły sycące i aromatyczne drożdżówki! Oczywiście, że nie tak wyrośnięte i puszyste jak te z przetworzonej mąki i "ulepszaczy", ale za to naprawdę smaczne i o wiele zdrowsze.

Składniki:
1 szklanka mleka roślinnego (ja miałam ryżowe waniliowe)
1/2 szklanki cukru trzcinowego (ja dodatkowo pomieszałam pół na pół z ksylitolem)
40 g. drożdży świeżych
4 szklanki mąki (ja zrobiłam totalny miks z posiadanych mąk: 1/2 szklanki mąki z nasion amarantusa, 1/2 szklanki mąki kukurydzianej, 1 szklanka mąki pszennej graham, 2 szklanki mąki pszennej razowej)
1/4 szklanki oleju rzepakowego

Przygotowanie:
Do miseczki dodać cukier, pokruszone drożdże oraz podgrzane uprzednio mleko roślinne. Dodać 2 łyżki mąki. Romieszać, aby składniki się ładnie połączyły. Odstawić do wyrośnięcia na 30 min. Po tym czasie dodać olej i resztę mąki. Wyrobić rękoma. Zostawić raz jeszcze na 30 min. do ponownego wyrośnięcia. Kleić placuszki, a na ich środek kłaść ulubione owoce. Piec w 220 stopniach przez 25 min (przy termoobiegu prawdopodobnie w temperaturze 180 stopni).

W wersji dla łasuchów - dziś nimi byliśmy - górę przesmarowaliśmy roztopioną czekoladą :)