Menu główne

Miał być dzisiaj dłuższy post, ale prawda jest taka, że zabrakło mi czasu. Po powrocie z pracy, gdzie z moją fotograficzną ekipą fotografowaliśmy dzieciaki, postanowiłam piątkowe popołudnie spędzić inaczej niż na kolejnych godzinach przed komputerem. Wybrałam się więc na prezentację zdjęć blogera i podróżnika, a jednocześnie uczestnika moich warsztatów - Michała Szczęśniaka. Świetnie spędzony czas! Naprawdę rozmarzyłam nad tym podróżowaniem i jak zawsze podziwiałam odwagę. To jeden z moich życiowych celów - porzucić swoją strefę komfortu i wybrać się w prawdziwy trip bez biura podróży. Michał opowiadał o niesamowitej wyprawie po Stanach Zjednoczonych i świetnymi anegdotkami rozbudził moją wyobraźnię. 

Kiedy wróciłam do domu było już naprawdę późno, szczególnie z punktu widzenia gotowania obiadu. Kiedy B. pracuje na popołudnie zawsze mam olbrzymie dylematy co ugotować po 20, żeby było to pożywne, ale nie za ciężkie. Zresztą nie jestem osobą, która lubi godzinami siedzieć w kuchni. Dla mnie musi być szybko, łatwo, konretnie i najlepiej zdrowo. Takim właśnie daniem jest piękne, zielone pesto. Polecam! Przygotowanie zajęło mi tylko tyle czasu, ile gotował się makaron. Po zmiksowaniu składników w blenderze i w oczekiwaniu na makaron miałam czas, aby podziwiać wieczorne niebo, które w tym krótkim czasie zmieniło się kilkukrotnie. 

 

Składniki na pesto:
paczka świeżego szpinaku
garść świeżej bazylii
garść orzechów nerkowca
2 duże ząbki czosnku
2 łyżki płatków drożdżowych
oliwa z oliwek
sól i pieprz

Przygotowanie:
Po prostu wszystko zmiksować. Ugotować makaron - ja wybrałam orkiszowy z pełnego przemiału. Zawsze polecam makarony pełnoziarniste. Ugotowany makaron zmieszać z pesto. Smacznego!