Menu główne

Łazienka w kolorach morza? Czemu nie?!

 

Gdy opowiadałam Wam rok temu, jakie wnętrza mnie inspirują i o czym marzę we własnym domu, nie przypuszczałam nawet, że uda mi się spełnić wszystkie moje marzenia w tym temacie. W końcu nastał czas na wprowadzanie inspiracji i planów w życie. Dekorowanie i wykańczanie mieszkania to proces, który zdaje się nie mieć końca. Jeśli nie wygrałeś w totolotka lub w jakiś inny sposób nie stałeś się multimilionerem, musisz skoncentrować się na metodzie małych kroków. Możesz też, jeśli się czujesz na siłach i chęciach, zająć się tym własnoręcznie. Z drugiej strony, takie sukcesywne dekorowanie mieszkania ma też swoje plusy. Mieszkanie cały czas żyje i zmienia się każdego dnia. 

Dziś poczułam, że przyszedł ten moment, abym pokazała Wam jedno z naszych pomieszczeń. Projektowanie wnętrz to dla mnie, jak każda czynność, która w opisie ma kreowanie, wymyślanie i tworzenie, największa przyjemność. Dziś już mogę spokojnie powiedzieć, że projekt naszego mieszkania to mój wielki sukces. Jednocześnie kolejna lekcja mówiąca o tym, że jeśli w coś wierzysz i o czymś marzysz, to nie możesz iść na ustępstwa. Trzeba iść do celu i krok po kroku pokonywać trudności. 

Całe nasze mieszkanie jest bardzo minimalistyczne i rozkosznie białe. Kocham biel bo daje mi ona przestrzeń, wycisza mnie i nadaje wnętrzom wizualnej przestrzeni i lekkości. Łazienka, chociaż z nutą bieli, wyrwała się tej harmoni, wypełniając wnętrze morskim relaksem. Skąd ten pomysł? Zainspirowała nas nasza podróż poślubna i błękity Zakynthos. Jeśli dobrze się przyjrzycie zdjęciom, prym wiedzie krajobraz Zatoki Wraku. Włożone do panoramicznej ramki, nie tylko jest świetnym tematem przewodnim, ale również kreatywnie ukrywa dostęp do liczników wody. Chcieliśmy, żeby nasza łazienka była pokojem kąpielowym, miejscem relaksu, ale i równoważnym pomieszczeniem domu, dlatego znajdziesz w niej nasze zdjęcia, ramki, świeczki oraz inne dekoracje, które sukcesywnie uzupełniamy. Moim marzeniem jest maleńka pufka z turkusowego obicia, na której będzie można usiąść i towarzyszyć mężowi podczas kąpieli :)

Jakie przeszkody pokonaliśmy po drodze do tego wymarzonego wnętrza? Tak naprawdę, zburzyliśmy dwa pomieszczenia zupełnie do zera i połączyliśmy w jedno. Oczywiście nie własnym rękami, ale dzięki nieocenionej pomocy firmy Face Home. Nie wiem, jak pan Dawid zniósł moje zakręcone pomysły, ale udało się. Zburzyliśmy ściankę dzielącą wc i łazienkę, zamurowaliśmy stare wejście, przenieśliśmy odpływ ubikacji oraz umywalki. Długo poszukiwaliśmy idealnych, matowych płytek i co gorsza decoru, który wycofano z produkcji. Na szczęście znaleźliśmy jeszcze ładniejszy wzór - bajkowych liści, delikatnych jak skrzydła wróżek z bajek Disneya. No co? Takie było moje pierwsze skojarzenie :)

Udało się wszystko rozwiązać bardzo funkacjonalnie. Pralka została przeniesiona do kuchni. Nad ubikacją zawisnęła przestronna szafka zrobiona na wymiar służaca do przechowywania środków czystości, a pod umywalką dwie głębokie szuflady skryły wszystkie podręczne kosmetyki. Nad wanną dwie dyskretne wnęki tworzą małe półeczki idealne na perfumy, czy podręczne kosmetyki. Są one dodatkowo oświetlone listwami ledowymi i wraz z oświetleniem wmontowanym w zabudowę wanny, dają przyjemne, klimatyczne światło. 

Chyba dość już mojej opowieści. Zapraszam Was do obejrzenia wnętrz na zdjęciach i komentowania. Jakie są Wasze wymarzone łazienki? A tak na marginesie, biorę udział w konkursie na najciekawszą aranżację małej łazienki TUTAJ, także trzymajcie kciuki.