Menu główne

Frezjowe sesje pozwalają mi coraz głębiej badać kobiece emocje
i dają im możliwość odkrywania samych siebie.

 

Uwielbiam frezjowe sesje i będę to powtarzała nieustannie. Ta interakcja między mną, a drugą kobietą to bezcenne doświadczenie. Czuję i widzę jej kompleksy i obawy, a jednocześnie dostrzegam, że to wszystko tak naprawdę nie istnieje. To sesja z gatunku glamour, ale tak naprawdę to fototerapia. Cała koncepcja polega na tym, by przeprowadzić kobietę przez cały wachlarz jej własnych emocji i odsłon. Odnaleźć prawdę w jej oczach. Złapać ten moment, w którym już nie pozuje, tylko po prostu jest i odsłania mi coś wyjątkowego. Coś o czym być może sama nie wiedziała. I wtedy fotograf dotyka czegoś tak niesamowitego, że można tylko czuć się najszczęśliwszym człowiekiem na świecie wiedząc, że wybrało się tak magiczny zawód.

 

Tym razem przed obiektywem stanęła Beata. Zaufała mi i pozwoliła się poprowadzić. A potem... podczas naszej rozmowy, przy pierwszym otwarciu frezjowego boxa, zadałam jej kilka pytań i opowiedziałam jej do czego dotarłam podczas poszukiwań, nie tylko w fotografii, ale przede wszystkim w badaniach nad ludzkimi emocjami. Dzięki temu, być może, mogłam pozwolić jej odkryć coś nowego na swój temat. Zobaczcie całą paletę kobiecych wcieleń - wszystkie odcienie Betty.